outdoor info
o projekcie
outdoor jako medium
newsy z rynku
felietony i wywiady
galerie
case studies
blog
szukaj
poleć stronę
coś Cię zaintrygowało, rozbawiło, zdumiało? Podziel się tym ze znajomymi i wyślij im link do tej strony. Wpisz swój email i email odbiorcy:
UWAGA: adresy email nie są wykorzystywane w żadnym innym celu niż jednokrotne przesłanie odbiorcy linku do niniejszej strony
felietony i wywiady
outdoor w przekroju
wróć wróć do listy artykułów
11.01.2007
Sex sells? czyli o niebezpiecznych związkach seksu i reklamy

Autorem tekstu jest Jarosław Pawlak - Research & Campaign Strategy Manager w firmie Ströer Media. Absolwent Wydziału Nauk Społecznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Stypendysta Oxford University (1993). Funkcję szefa badań w Ströer Media pełni od kwietnia 2003 roku. Związany z badaniami rynkowymi od ponad 10 lat. Doświadczenie zawodowe zdobywał w takich firmach jak: Demoskop, Taylor Nelson Sofres , Wirtualna Polska. W latach 1990-1999 był pracownikiem naukowym w PAN.
Rzecz tyczyła coraz częściej pojawiających się w rodzimych dziełach kinematografii mocnych scen erotycznych. Nie był to jednak okrzyk pryszczatych młodzieńców i rumianych dziewcząt zachęcających reżyserów do zwiększenia ilości tychże scen w swoich dziełach. Hasło to stało się protestem nie tylko wobec ilości scen, ale przede wszystkim ich sensowności oraz - co ważniejsze - ich ogólnej brzydoty. Przedstawiany w filmach seks był brzydki oddający niejako brzydotę ulic realnego socjalizmu. Dlatego też przemycany do Polski na kasetach VHS i oglądany na "nielegalnych seansach" przebój "9 i pół tygodnia" jawił się jako niemal Himalaje estetyki, nie wspominając już i urodzie Kim Basinger, i uroku Mickey Rourke’a. Polskie produkcje były marne i nawet emanujący z nich seks nie był w stanie ich sprzedać.

Przez wiele lat wśród wielu "zdroworozsądkowych" teorii reklamy krążyło przekonanie, że "sex sells". Innymi słowy, wprowadzenie do reklam erotycznych wątków niechybnie wywinduje sprzedaż reklamowanego produktu. Problem polega na tym, że dowodów zarówno potwierdzających, jak i falsyfikujących tę tezę jest równie wiele. Podobnie rzecz ma się z nierozwiązywalnym dylematem "teorii reklamy" o wpływie "lubienia" reklamy na "lubienie" reklamowanej marki i odwrotnie. Dane empiryczne nie pozwalają na formułowanie jednoznacznych sądów. Jakieś dwa lata temu były prezes The Advertising Research Foundation, Jim Spaeth zadał sobie trud i prześledził wyniki badań oraz budowane na ich podstawie teorie "liking and likeability" i zauważył, że w zależności od ich wyników w jednym roku teza była prawdziwa, by w następnym roku zostać sfalsyfikowana przez inne badania. Podobnie zapewne jest w przypadku wpływu erotyki w reklamie na skuteczność komunikacji marketingowej, a w konsekwencji na sprzedaż reklamowanego produktu. Kiedy obserwuję wiele polskich reklam ociekających erotyzmem lub wręcz seksem często przed oczami pojawiają mi się sceny z kiepskich polskich filmów z jeszcze bardziej kiepskimi scenami erotycznymi. Pomijam ludyczne twórczości typu "Gulczas już dmuchał" (reklama alkomatów oczywiście z plastikowo sztuczną blondynką na pierwszym planie w niedwuznacznej pozie) czy też niezwykle inspirującą reklamę jakieś fabryki drutów, na której plastikowe blondynki w stylu disco-polo zapewniają, że w fabryce świetnie ciągną. Tak! Stoją jeszcze gdzieś takie bilbordy. Wystarczy wyruszyć w Polskę i otworzyć oczy. Obecność w reklamie długich nóg, bujnych piersi, gołych brzuchów i - ostatnio - gołych tyłków oraz - w wersji soft - pięknych twarzy znanych aktorek ma przecież wpływać na lepsze zapamiętanie marki, produktu i hasła reklamowego a przede wszystkim podnieść słupki sprzedaży. Mnóstwo dosłowności, żadnej tajemnicy odkrywania. Podane na talerzu przez kiepskiego kelnera i upichcone przez jeszcze gorszego kucharza. Bo przecież sex sells! I to każdy bez względu jak podany! Spece w agencjach …reklamowych, szamani rodzimego marketingu powtarzają to jak mantrę. Jeżeli zdarzają się na naszych ulicach estetyczne reklamy z zabarwieniem erotycznym, to mam wrażenie, że i tak gdzieś giną w tłumie tandety.

Warto jednak przyjrzeć się niektórym badaniom pokazującym na niebezpieczne związki między seksem a marką. Firma badawcza MediaAnalyzer (www.mediaanalyzer.com) przedstawiła niedawno raport z badań na ten temat pod znamiennym tytułem "Does Sex Really Sell?". Badania zostały przeprowadzone on-line na 400 osobach (po 200 kobiet i mężczyzn). Firma wykorzystała w badaniu również elementy eye-trackingu. Testowano reklamy papierosów Camel, dżinsów Diesel, kart MasterCard i starego dobrego Jacka Danielsa. Testowano reklamy "sexual" jak i "non-sexual". Jeżeli chodzi o zauważalność reklam bez erotycznego kontekstu (non-sexual) to między kobietami i mężczyznami nie ma wielkiej różnicy. Patrzą tak samo, w równym stopniu zapamiętują markę i hasło reklamowe. Inaczej dzieje się w przypadku reklam o erotycznym zabarwieniu. Tutaj mężczyźni i kobiety patrzą zupełnie inaczej. Oczywiście, mężczyźni częściej widzą wyeksponowane piersi kobiet, a kobiety - o dziwo - nogi. Generalizując, kobiety widzą całą reklamę, a mężczyźni raczej poszczególne jej elementy niekoniecznie składając je w całość bo i pewnie po co. Kobiety częściej zapamiętują produkt i logo aczkolwiek - co ważne - nie są to różnice znaczące. Charakterystyczny jest ogólnie niski wskaźnik zapamiętania logo w obydwu grupach (najniższe wskazania wszystkich badanych wymiarów reklamy). Można zatem powiedzieć, że seksualny kontekst zjada przekaz reklamowy. Dlatego nieco się zdziwiłem kiedy przeczytałem raport PRO Media House dotyczący percepcji reklam z kontekstem erotycznym. Było to badanie eksperymentalne przeprowadzone na mężczyznach. Otóż, jeden z wniosków był taki, iż nagość w reklamie pokazywać lepiej na outdoorze niż w prasie. Biorąc pod uwagę czas kontaktu z reklamą w tych dwóch mediach można powiedzieć, że krótki kontakt z reklamą, w której występuje naga kobieta jest lepszy niż dłuższy kontakt. Dziwne, prawda? Co za faceci, czyżby nie chcieli kontemplować piękna nagiej kobiety w reklamie (wierzę, że modelka była właśnie taka)? Szybki numerek i już? A gdzie …. no właśnie, gdzie marka, produkt, hasło… Może dlatego, że był to eksperyment, a na ulicach jest zupełnie inaczej. A może zbadano artefakt?

Razem z Millward Brown SMG/KRC swojego czasu realizowaliśmy trackingowe badania efektywności kampanii reklamowych na outdoorze. Jakież było nasze zdziwienie, gdy stwierdziliśmy, że reklamy z dużą dawką erotyzmu w niektórych przypadkach nudzą się szybciej niż "zwykłe reklamy zwykłych produktów". No i co? Ładne i długie po szyję nogi oraz gołe tyłki widziane na plakatach kilka razy dziennie też się mogą znudzić. Inne nasze badania efektywności kampanii pokazują, że zbyt mocne wyeksponowanie na plakacie reklamowym  twarzy kobiety może negatywnie wpływać na poziom zapamiętania marki i hasła reklamowego. Twarz kobiety jest po prostu modliszką: wykorzystuje uwagę i potem zjada przekaz reklamowy. Reklamy kosmetyków czy nawet jakichś galerii handlowych są tworzone właśnie w takiej poetyce "twarz + produkt", a przez to przestają się wyróżniać.

Trzeba bowiem pamiętać, że outdoor - jak mawia nasz rodzimy klasyk mediów - to medium "o gigantycznej frequency". Zbyt duża liczba kontaktów może prowadzić do znudzenia. A znudzenie to śmierć reklamy. Ale to jest tylko część problemu. Druga, o którym powinni pamiętać szamani marketingu, którzy wydają pieniądze na reklamę to fakt, że źle użyty kontekst seksulany w reklamie może zjadać ich markę, ich produkt i ich hasło reklamowe. Użycie kontekstu erotycznego może przyciągać uwagę (stoping power), ale z drugiej strony może wpłynąć na zachwianie procesu zrozumienia przekazu reklamowego (sending power). Przez co reklama może stać się mniej skuteczna. Nie musi, ale może. Kluczem do sukcesu jest umiejętne posługiwanie się estetyką.

Nie każdy sex sells, to warto zapamiętać. Kiedy stał się wszechobecny, spowszedniał, przestaje działać. Już nie niepokoi egzystencjalnie, nie robi wrażenia, a pryszczaci młodzieńcy i młode dziewczyny przestali się rumienić. Znów ktoś może przewrotnie zawoła "wiecej seksu w polskiej reklamie".

Dodaj swój komentarz
Przeczytaj komentarze innych
1. 02.01.2010
TwA3j nick/imiÄ?
V19ZzA  <a href="http://jffvdpkytkqw.com/">jffvdpkytkqw</a>, [url=http://ujswmedfddns.com/]ujswmedfddns[/url], [link=http://pmsugezzqvus.com/]pmsugezzqvus[/link], http://zpzqbhqpprvi.com/
2. 11.11.2009
TwA3j nick/imiÄ?
qpDgdB <a href="http://cnwbcnktkvmb.com/">cnwbcnktkvmb</a>, [url=http://vpavtufsmdzx.com/]vpavtufsmdzx[/url], [link=http://usvrqjbrkbrn.com/]usvrqjbrkbrn[/link], http://tqvdqqasefhp.com/
3. 07.08.2009
bez nazwy
sjappbpi wnkqkaol smdjjxyd
4. 07.08.2009
bez nazwy
pxpwvdgo ykpqktyg wpmvukku
5. 07.08.2009
bez nazwy
rroyxenl oljsrmqr hlnqxvnw
6. 07.08.2009
bez nazwy
cvvusmjt dnpyleab mrivalnv
7. 07.08.2009
bez nazwy
wyemlukc qgdxkttb snbfsmvh
8. 07.08.2009
bez nazwy
ssrkhwgy hkamvjif cfsfnqfr
9. 07.08.2009
bez nazwy
gtpwrnbo oyngjoma ywfkdnbx
10. 07.08.2009
bez nazwy
jolakliv uzentgsi eygucqwb
11. 07.08.2009
bez nazwy
btzalvfe wjmcdbop jdqhnfqt
12. 07.08.2009
bez nazwy
dhkquacp fkrrhcve lhdwavmp
13. 19.07.2009
bez nazwy
D2BVOT <a href="http://tgykoitcrcdj.com/">tgykoitcrcdj</a>, [url=http://wuqzqvhuszdi.com/]wuqzqvhuszdi[/url], [link=http://ozotwwlvcpgo.com/]ozotwwlvcpgo[/link], http://bvbeljojorhr.com/
14. 07.02.2007
Azz
jak wiemy sex sprzedaje się zawsze i wszędzie w taki czy inny sposób ale jest on towarem(produktem)... zastanawiające jest czy jeden towar(produkt) może sprzedać drugi... co do samego tekstu to zwraca on uwagę na ważny aspekt mianowicie odbiorca reklamy staję się coraz bardziej wymagający i "myślący"... mnie to osobiście raduje
stroer outdoor innovation program